Szanse Polaków przed pierwszym turniejem wielkoszlemowym w tym roku

W 2015 roku w drabince głównej wielkoszlemowego turnieju w Melbourne mamy „aż” 3 naszych reprezentantów. Już po raz 35. z rzędu w tzw. Grand Slam’ie wystąpi Agnieszka Radwańska (po raz 9. w Australian Open), która została rozstawiona z numerem 6. W turnieju kobiet wystąpi jeszcze młodsza siostra Isi – Ula, a męskiej drabince naszym rodzynkiem będzie Jerzy Janowicz. Jakie szanse mają Polacy podczas wyczerpującego turnieju na Antypodach? Będziemy mieć swoich reprezentantów także w deblu i mikście, ale to temat na kiedy indziej.

Najmniejsze szanse daje się Urszuli Radwańskiej. Polka przez cały poprzedni sezon grała gorzej niż źle. Wyglądała na zawodniczkę, która jakby dopiero co wchodziła w dorosły tenis, ale jednocześnie tak, jakby miała już dosyć gry w tenisa. Na szczęście w tym roku po zmianie trenera Ula zaczęła grać z wiarą we własne możliwości, walcząc o każdą piłkę. Osiągnęła ćwierćfinał turnieju w Auckland, pokonując po drodze Schiavone, czy Hantuchovą. Mimo że zawodniczki te są u schyłku swojej kariery i już raczej nie są znaczącą siłą kobiecego tenisa, to takie zwycięstwa zawsze dodają wiary w siebie. 149. w rankingu WTA Radwańska w I rundzie trafiła na rozstawioną z numerem 31. Kazaszkę Zarinę Diyas, z którą wygrała w zeszłym, tak słabym dla niej sezonie. Urszula mogła trafić zdecydowanie gorzej, na kwalifikantkę czekały m.in. Sharapova, Ivanovic, czy też Kvitova. Z tą pierwszą Ula może spotkać się w rundzie 3. (jeśli pokona na sam początek Diyas). Tak, czy owak Polka ma realną szansę na osiągnięcie życiowego sukcesu w turnieju wielkoszlemowym, bo dotychczas nie udało jej się przejść rundy 2.

Można powiedzieć, że Jurek Janowicz dostał 2. szansę na Australian Open. Jeszcze wczoraj jego rywalem w I rundzie miał być wielkoszlemowy triumfator z 2009 roku Juan Martin Del Potro. Argentyński bombardier wycofał się jednak z powodu kontuzji, przez którą stracił praktycznie cały zeszły sezon. Na miejsce Del Potro wskoczył bliżej nieznany Japończyk Moriya. Los jednak nie był łaskawy i już w kolejnym meczu przeciwnikiem Polaka może być nieobliczalny Gael Monfils (znany głównie z najlepszych hot-shot’ów i teledysku Dragonette Hello). Francuz jest w stanie pokonać każdego zawodnika z tour’u, ale z każdym też przegrać. W ewentualnej rundzie 3. może trafić na Lopeza, a w kolejnej na Raonicia. Janowicz po wygraniu z Agnieszką Radwańską Pucharu Hopmana pojechał pewien siebie na turniej do Sydney, gdzie pokonał młodego Kyrgiosa, by następnie mając piłkę meczową przegrać w Mayerem. Forma Janowicza jest nieznana i powtórzenie zeszłorocznego wyniku jakim była 3. runda byłoby sukcesem. Myślę jednak, że nawet gdyby udało mu się dojść do 4. rundy, to Milos Raonić, który rzadko zawodzi, nie pozwoli Jurkowi przekroczyć tej bariery.

Agnieszka Radwańska… i tu pojawia się dylemat. Polka wydaje się być coraz lepszą zawodniczką, która jest gotowa zdobyć tytuł wielkoszlemowy w decydujących momentach zawodzi. Presja, która na niej jest wywierana wygrywa z nią. Zdecydowanie jest to najlepsza tenisistka w polskiej historii i długo jeszcze nikt nie powtórzy jej wyników. Mam jednak nadzieję, że to co najlepsze Aga jeszcze pokaże. Martina Navratilova, która dołączyła do sztabu Isi jest nią zachwycona. Uważa, że Aga jest już praktycznie w 100% kompletną zawodniczką i jedyne co musi poprawić to siła uderzenia. Radwańska jest na fali, po zdobyciu Pucharu Hopmana (pokonała tam m.in Serenę Williams) niewiele jest zawodniczek, które będą w stanie ją pokonać. Co prawda uległa Muguruzie podczas turnieju w Sydney, ale jakoś sama nie przejęła się tą porażką. Najlepsze sukcesy w wielkim szlemie osiągała szybko odpadając w turniejach poprzedzających. Drabinka nie jest dla Polki zbyt łatwa, ma m.in. Venus, Pennettę, w ćwierćfinale Kvitovą, a w ewentualnym półfinale Serenę. Najgroźniejszą rywalką wydaje się być Maria Sharapova, z którą może zagrać dopiero w finale, ale Petra Kvitova także pokazała, że ma ochotę wygrać coś więcej niż „tylko” Wimbledon. Tak więc ciężko określić szanse Isi, ale ćwierćfinał to jest minimum, który Polka powinna bez problemu osiągnąć. Oczywiście po cichu liczę na triumf, który był tak blisko w zeszłym roku, ale cóż. Wiadomo, że stać Agę na to i tego jej życzmy.

Koniecznie odwiedź http://tenispolonia.wix.com/home

Faworyci na US Open 2014

Wśród mężczyzn wydaje się, że dojdzie do tegorocznej tradycji, gdy finalista poprzedniego turnieju wielkoszlemowego wygrywa następny. Nadal przegrał w finale Australian Open, a okazał się bezkonkurencyjny na kortach Rolanda Garrosa, gdzie w finale pokonał Novaka Djokovica. Ten natomiast w finale Wimbledonu wygrał po 5 setach z Rogerem Federerem, który teraz wydaje się być zdecydowanym i jedynym faworytem. Rafael Nadal jest kontuzjowany, a Nole Djokovic bez formy. Nie chce mi się wierzyć by ktokolwiek był w stanie zatrzymać wielkiego Szwajcara.
Inną tegoroczną ciekawostką jest to, że triumfator poprzedniego turnieju wielkoszlemowego, bardzo szybko żegnał się w następnym.
U kobiet wydaje się to o wiele bardziej skomplikowane. Jest wiele faworytek i opiszę dlaczego uważam akurat te panie.
Serena Williams – jak zwykle groźna, pokazuje wysoką formę. W poprzednich turniejach wielkiego szlema w tym roku odpadała kolejno w IV, II i III rundzie. Będzie chciała za wszelką cenę udowodnić, że to ona jest królową.
Agnieszka Radwańska – podczas turnieju w Montrealu osiągnęła naprawdę dobrą formę. Mimo że przegrała w Cincinnati z Wozniacki, to zagrała świetne spotkanie i ma realne szanse na pobicie wyniku z Wimbledonu w 2012.
Ana Ivanovic – Serbka również gra fantastycznie ostatnimi czasy, ale można by przy niej postawić znak zapytania, ponieważ mimo świetnych wyników w turniejach poprzedzających wielkie szlemy, to w nich samych szło jej tak sobie.
Caroline Wozniacki – Dunka zaczyna wracać do formy sprzed czasów, gdy była liderką rankingu. 2-krotnie była bliska zwycięstwa nad Sereną Williams, ale styl jaki pokazała pozwala jej optymistycznie patrzeć na ostatni turniej tego roku.
Maria Sharapova, Simona Halep, Angelique Kerber również mogą namieszać, ale nie wydaje mi się, że będą w stanie zagrozić Serenie czy Adze. Nie zdziwi mnie jeśli Eugenie Bouchard osiągnie minimum półfinał. Co było na Roland Garros? Porażki w I rundach w Madrycie i Rzymie, a w półfinale była bliska zwycięstwa nad późniejszą triumfatorką.
Tegoroczny US Open zapowiada się bardzo ciekawie. Męski tenis sam w sobie jest ciekawy, ale wg mnie jest tylko 1 faworyt. Kobiecy turniej zapowiada się niesamowicie emocjonujący. A może narodzi się kolejna gwiazda, tak jak podczas Australian Open? Może jakaś nastolatka zaskoczy, jak 10 lat temu Maria Sharapova podczas Wimbledonu. Chociaż w dzisiejszych czasach wydaje się to trudniejsze do zrealizowania.

Przyszłość światowego i polskiego tenisa. Kto może nią być? Cześć II

W tej części skupię się bardziej na kobiecym tenisie. Chociaż niektórzy by powiedzieli, że dziewczęcym lub damskim. Wiadomo jednak, że chodzi o zawodniczki.
Jeśli chodzi o tenis kobiecy, to nasze rodaczki osiągnęły więcej na przestrzeni wieków niż panowie. Finały Jadwigi Jędrzejowskiej i Agnieszki Radwańskiej mówią same za siebie. Już nie wspominając o sukcesach juniorskich. Ale to temat na inny artykuł.
W rozgrywkach WTA jest o wiele łatwiej się „przebić” niż w ATP. Podkreślają to same zawodniczki. Spójrzmy na przestrzeni ostanich lat, kto wygrywał turnieje wielkoszlemowe u pań, a kto u panów.
Wiadomo jest, że człowiek nie robi się coraz młodszy (chyba, że jest się Krzysztofem Ibiszem bądź Edytą Górniak), a sportowcom lata „uciekają” szybciej. Siostry Williams coraz częściej przeżywają kryzys, co nie zmienia faktu, że zawsze są groźne, o czym może świadczyć 200. tydzień spędzony na pozycji nr1 przez Serenę. Młode zawodniczki jednak coraz łatwiej radzą sobie z tymi najlepszymi. Nie czują do nich respektu sportowego (i to się ceni) i idą jak po swoje. Ilu z Was rok temu znało Eugenie Bouchard? Teraz to 1 z największych gwiazd tenisa. Jako jedyna w tym roku w każdym turnieju wielkiego szlema dochodziła co najmniej do półfinału! A ma dopiero 20 lat! Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w przyszłości i to całkiem bliskiej będzie wygrywała największe turnieje. Jej największą rywalką za parę lat wydaje się być skromna Simona Halep. 23-letnia Rumunka od przyszłego tygodnia będzie numerem 2 na światowych kortach. Stamtąd do pozycji liderki już bliska, ale bardzo daleka droga (Agnieszka Radwańska była seta od tego wyczynu).
Wciąż młoda jest Caroline Wozniacki, ale nie wierzę, że uda jej się osiągnąć to, co było kilka lat temu. Świetnie zapowiadała się Madison Keys. Pamiętam, gdy wygrała swój mecz z zawodniczką z TOP100, mając nieco ponad 15 lat! A swą przygodę z tenisem zaczęła, ponieważ chciała takie sukienki jak Venus Williams. 19-letnia Amerykanka niby pnie się ku górze, ale stać ją na znacznie lepsze wyniki i pozycję. Za kilka lat, gdy już pewnie nie będziemy oglądać sióstr Williams, Na Li, może Jankovic czy Sharapovej, powody do świętowań będą mogli mieć Chorwaci. Mają 2 świetne nastolatki. Niespełna 17-letnią Anę Konjuh i rok starszą Donnę Vekic. Te 2 dziewczyny już pokazały się z dobrej strony.
Wiele osób uważa, że Belinda Bencic jest kolejną przyszłą gwiazdą, ale po kilku dobrych występach, nieco ucichło o niej. Choć całkiem niedawno dostała „rowerek” od Caroline Wozniacki w Stambule. Ale ta dziewczyna ma czas, w końcu rocznik ’97.
Gdy kilka lat temu oglądałem juniorski Wimbledon, to w oczy rzuciła mi się Kristina Mladenovic. Wróżyłem jej dużą karierę w przyszłości, ale póki co, to oprócz pojedynczych spektakularnych zwycięstw, nic nie osiągnęła. No ale nawet papa Richard Williams się mylił. Wróżył wielką karierę siostrom Radwańskim, gdy te miały jeszcze po 12-13 lat. Ale twierdził, że Ula zrobi o wiele większą od Agnieszki. A jak jest, to sami widzimy. Być może Ula nie potrafi poradzić sobie z tym, że ma tak świetną siostrę i nie radzi sobie z presją. Co można powiedzieć pozytywnego na temat Urszuli? Na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie wygrała najwięcej gemów przeciwko złotej medalistce – Serenie Williams. Jest także 2. najwyżej notowaną Polką w historii rankingu WTA, zaraz po… Agnieszce. W każdym z turniejów wielkiego szlema potrafiła przejść I rundę, ale na tym się kończyło. Marta Domachowska była nawet w IV podczas Australian Open. I po raz kolejny odbiegłem od tematu.
A czy my Polacy możemy liczyć na kogoś w przyszłości? Nie wierzę, aby Agnieszka była w stanie grać tak długo jak Date-Krumm (chociaż życzę jej tego z całego serca), a nikogo za nią nie widać. To może chociaż w deblu? Ala Rosolska i Klaudia Jans-Ignacik do adeptek już nie należą. Ostatnio świetnie prezentuje się Paula Kania. Zachwycają się nią zagraniczni komentatorzy (również wyglądem), ale Paula chce bardziej zrobić karierę singlową, więc turnieje wybiera pod tę kategorię. Być może Natalia Siedliska przyniesie nam chwile radości, która wygrała ostatnio 2 turnieje deblowe rangi ITF w ciągu 2 tygodni. Zuzanna Maciejewska, leworęczna nastolatka wydawała się być naszą gwiazdą, przynajmniej pokroju Domachowskiej, ale już jakiś czas temu zatrzymała się w rozwoju (tenisowym oczywiście).
Póki co, musimy cieszyć się z występów Agnieszki i liczyć, że będzie grała jak najdłużej. Szkoda tylko, że w Pucharze Federacji nie ma wsparcia. O ile udawało jej się praktycznie samej wygrywać strefę I i II euro-azjatycką i grupę światową II, tak teraz będzie niesłychanie ciężko. Polska po raz pierwszy weszła do Grupy Światowej, gdzie gra 8 reprezentacji, ale czuję, że szybko możemy ją opuścić. Brakuje w Polsce szkół tenisowych, trenerów i przede wszystkim pieniędzy. Zawodnicy muszą płacić za wszystko sami, a instytucje przypominają sobie o nich podczas sukcesów. Smutne to i chore.

Przyszłość światowego i polskiego tenisa. Kto może nią być? Cześć I

Wiadomo to nie od dziś i nie od wczoraj, że stare pokolenie zostanie zastąpione młodym w każdej dziedzinie życia. Tak samo będzie i jest w tenisie. Kim za parę lat może zachwycać się cały (nie tylko tenisowy) świat? Czy zobaczymy tam naszego rodaka? Czy ktokolwiek z Polaków będzie w stanie dorównać sukcesom Agnieszki Radwańskiej? Albo czy będą lepsi tenisiści od takich gwiazd jak Sampras, Federer, Nadal, Navratilova, Graff, czy Serena Williams?
Młode pokolenie zaczyna „pukać” do czołówki, a niektórzy już nawet tam są. Nie wszyscy będą w stanie grać tak długo, jak fenomenalna Japonka 44-letnia Kimiko Date-Krumm.
Jeśli chodzi o tenis męski, to chyba nie ma wątpliwości, że wielką przyszłość ma przed sobą Bułgar Grigor Dimitrov. Pamiętam, gdy 6 lat temu zobaczyłem go po raz pierwszy na kortach trawiastych Queen’s Clubu. Już wtedy jako 17-latek pokazał, że w przyszłości może osiągnąć naprawdę wiele. Komentatorzy śmieli się, że to nowy Roger, bo król jest wieczny. Sezon po sezonie, mecz po meczu i mlody Bułgar już stał się jednym z czołowych zawodników świata. Świetne warunki, serwis, technika, poruszanie się po korcie… Można by wymieniać naprawdę wiele pozytywów ze strony dobrego przyjaciela (partnera?) Marii Sharapovej. Innym młodym talentem, który trzeba doszlifować jest sensacyjny pogromca Rafy Nadala z Wimbledonu – Nick Kyrgios. Wielu znawców tenisowych uważa, iż młodziutki Niemiec Alex Zverev w przyszłości będzie wygrywał turnieje wielkiego szlema. Ma ku temu warunki, ale ja wcale tak nie uważam. Filip Krajinovic, kojarzy ktoś? To także mlody chłopak, którego miałem przyjemność śledzić podczas kilku turniejów i wykazuje niesamowitą wolę walki. Nie można zapomnieć o Milosu Raonicu, który mimo 24 lat już dość sporo osiągnął, a w jego tenisie cały czas widać progres. Warto również zapamiętać sobie nazwiska Jack Sock i Vasek Pospisil. Obaj panowie wygrali w tym roku deblowy turniej na kortach Wimbledonu, pokonując w finale najlepszy debel w historii – braci Brayan’ów.
A czy my Polacy, możemy liczyć na to, że będziemy mieli komu kibicować za parę lat? Wciąż dość młody jest Jerzy Janowicz, który jednak po zeszłorocznym Wimbledonie „wypompował się”. Na szczęście nie trzeba szukać bardzo daleko, bo mamy świetnie zapowiadającego się zarówno w deblu, jak i w singlu, triumfatora juniorskiego US Open w deblu Kamila Majchrzaka oraz już od najmłodszych lat wyróżniającego się Michała Dembka. W porównaniu do Jurka, gra Kamila nie opiera się głównie na serwisie i to się ceni. Miejmy nadzieję jednak, że nastolatek z Piotrkowa Trybunalskiego będzie mógł liczyć na pomóc PZT. Niestety w Polsce często tenisiści zdani są sami na siebie i ich ewentualne kariery nie mają szans się rozwinąć z braku pieniędzy, które inne federacje oferują swym zawodnikom. Gdyby nie ś.p. dziadek sióstr Radwańskich, to dziś zapewne większość z nas nie interesowałaby się tenisem. Paula Kania również musiała sama za wszystko płacić, bo nie mogła znaleźć sponsora, a PZT nie pomagał jej. A byłaby wielka szkoda, bo Paula to świetna deblistka o cudownej urodzie. Jednak w tej części chciałem się bardziej skupić na tenisie męskim, a w kolejnej na damskim, aby nikt nie usnął podczas czytania.

„Kur… mać” podczas meczu Radwańskiej z Lepchenko

Agnieszka Radwańska już na 2. rundzie zakończyła swój udział w turnieju Bank of the West Classic w Stanford. Ubiegłoroczna finalistka, rozstawiona w tym roku z numerem 2. nie sprostała Amerykance Varvarze Lepchenko 3:6 6:3 4:6. Polka w tym meczu miała jeszcze jedną rywalkę, czyli samą siebie. Mecz od początku nie układał się po myśli Radwańskiej, która popełniła w meczu ponad 40 niewymuszonych błędów. Rywalka wcale nie była lepsza w tej statystyce.
W 3. secie po 1 z akcji zdawało mi się, że usłyszałem jak Radwańska powiedziała „kur… mać”. Myślałem, że się przesłyszałem. Kilka gemów później już byłem pewien, że to właśnie wykrzyczała. Nie dziwię się jej frustracji. Nic jej w tym meczu nie wychodziło, piłka co róż zatrzymywała się na taśmie, rywalka trafiała w ostatnie mm kortu. Co prawda popełniła wiele niewybaczalnych błędów, ale jeśli u tej zawodniczki to norma, to u Radwańskiej takie błędy bolały. Sam w pewnym momencie „rzuciłem mięsem”. A przekleństwo z moich ust to naprawdę rzadkość.
Miałem nadzieję, że Aga potwierdzi powiedzenie: nie sztuką jest wygrywać, gdy gra się dobrze, ale właśnie wtedy, gdy gra nie idzie. Pod koniec meczu było już widać, że Aga nie wierzy w zwycięstwo i spróbuje tylko coś zagrać, a nóż się uda. To pierwsza porażka Polki w 6. meczu pomiędzy obiema paniami.
Agnieszka pokazuje, że od dłuższego czasu przechodzi kryzys. Porażki z Tomljanović w 3. rundzie Roland Garros, w meczu otwarcia w Eastbourne z Pavlyuchenkovą, w 4. rundzie Wimbledonu z Makarovą i teraz z Lepchenko. Być może ma na to wpływ uraz nogi, którego Agnieszka nabawiła się w Indian Wells. Miejmy nadzieję, że to nic poważnego tak, jak u Rafy Nadala, którego kontuzja może wykluczyć z US Open.
Dodam tylko, że na 1. rundzie start zakończyła Paula Kania, która po świetnym meczu przegrała z wielką Venus Williams.

Dlaczego kibice w Polsce nie lubią Agnieszki Radwańskiej?

Rzeczą jasną jest, iż Agnieszka Radwańska ma ogromną liczbę fanów na całym świecie (wystarczy wejść na jej profil na Facebook-u), ale co za tym idzie, ma też sporą liczbę antyfanów. Można się dziwić, ponieważ 3 razy z rzędu była wybierana ulubioną zawodniczką kibiców. Jest też wychwalana przez największych znawców tenisa za jej unikalny styl i finezję. Andy Murray kiedyś powiedział, że Polka to jego ulubiona tenisistka właśnie za to, w jaki sposób pokazuje się na korcie. Czyżby więc nie lubiano jej za osobowość?
Pamiętam dobrze, gdy Isia dopiero wspinała się na sam szczyt. Wszyscy głośno jej kibicowali i byli dumni z tego, że reprezentuje nasz kraj. Ćwierćfinał Australian Open sprzed 6 lat był czymś wielkim, a wiadomo nie od dziś, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Zaczęto krytykować Agnieszkę, że brakuje jej waleczności, że jest zwykłą „przebijaczką” i inne takie. Media zaczęły szukać skandali wokół Radwańskiej. Gdy podczas meczu 2. rundy na kortach Rolanda Garrosa z Yaroslavą Shvedovą Agnieszka uniosła się w stronę ojca, który zaczął wyliczać jej błędy, wszyscy by wszystko szybko zapomnieli, gdyby nie… media. Zrobiono z tego wielką aferę. Agnieszka nie należy do osób, które by zyskać przychylność pewnych osób, zegnie się przed nimi prosząc o odpuszczenie przecież tak strasznego wybryku, za który powinni zamykać.
Była wiceliderka od dawna ma „na pieńku” z mediami. Po nieudanych Igrzyskach Olimpijskich w Londynie dla Polki, 1 z polskich telewizji przeinaczyła słowa naszej najlepszej tenisistki w historii. Zarzucono jej, że naród polski jest jej obojętny i nie będzie się wysilała. Najgłośniej krytykowali ją tzw. sezonowcy. Nie mieli pojęcia, że Agnieszka od lat reprezentuje Polskę w Pucharze Federacji i nawiasem mówiąc, tylko dzięki niej jesteśmy w grupie światowej. Federacja ITF odznaczyła nawet Radwańską odznaką, że jest jedyną zawodniczką z czołówki, która nieprzerwanie gra w swojej reprezentacji. Tego już nie widzieli i tylko oczerniali Krakowiankę. Inny skandal zrobili z nagiej sesji Agnieszki dla pewnego magazynu, który miał zachęcać do aktywnego trybu życia jako pomoc w zapobieganiu nowotworu. Telewizja i prasa, które dojrzały Agnieszkę Radwańską na obchodzie ku pamięci poległych w katastrofie smoleńskiej w Krakowie, po raz kolejny oczernili ją za poglądy polityczne.
Być może 1 z głównych przyczyn jest to, że Radwańska mówi co myśli, a być może media, które nie wiedząc co robić, opisują w nieprawdziwy sposób osoby, aby zarobić. Polska i mentalność ludzi tu mieszkających jest specyficzna. Potrafimy tylko krytykować, podczas gdy sami nic nie robimy. Może gdyby Agnieszka wygrywała wszystkie turnieje, ale i tak by przepraszała za słabą grę, to by coś się zmieniło. A może niech zmieni obywatelstwo i niech nie płaci podatków tutaj? Wielu sportowców mieszka w Monte Carlo, raju dla podatników, ale Aga taka nie jest. Zacznijmy ją doceniać, bo kiedyś w końcu Radwańska karierę zakończy i być może będzie trzeba czekać kolejne kilkadziesiąt lat na tenisistkę jej skali.

Paula Kania w turnieju głównym w Stanford!!!

Paula Kania awansowała do drabinki głównej turnieju Bank of the West Classic w Stanford. W finałowej rundzie eliminacji pokonała Raquel Kops-Jones – 13. deblistkę świata 6:4 6:1.
W 1. secie doszło do jednego przełamania na samym początku meczu i jak się okazało potem, był to kluczowy break. W drugiej odsłonie Amerykanka wymęczyła pierwszego gema i był to jedyny w tej partii, bo do końca meczu wygrywała już tylko Polka. Warto zauważyć, że Sosnowiczanka nie straciła podania ani razu.
W turnieju głównym Paulę czeka bardzo trudne zadanie, ponieważ trafi na zawodniczkę z Belgii Yaninę Wickmayer, utytułowaną Amerykankę Venus Williams, byłą triumfatorkę US Open Sam Stosur lub ofensywnie grającą Chinkę Shuai Zhang.
Przypomnę, że w turnieju głównym z numerem 2. gra ubiegłoroczna finalistka Agnieszka Radwańska.

Majchrzak i Siedliska triumfują w turniejach ITF

18-letni Kamil Majchrzak odniósł 2. karierowe zwycięstwo w turnieju rangi ITF w Michalovcach. W turnieju wygrywał kolejno 6:0 6:2, 1:6 6:4 6:1, 1:6 6:1 6:4, 6:7 6:2 7:6, a w meczu finałowym nie dał szans Filipowi Brtnickiemu oddając mu zaledwie 5 gemów 6:2 6:3. Za zwycięstwo otrzymał 18 punktów do rankingu ATP. Największym sukcesem w karierze młodego Polaka jest triumf w juniorskim wielkoszlemowym US Open 2013 w deblu. Majchrzak jest nazywany „nowym Fibakiem” i w przyszłości ma szansę stać się czołowym tenisistą świata.
Natalia Siedliska zdobyła swój 4. tytuł deblowy rangi ITF we włoskiej Viserbie. W parze z Louise Marie nie straciły nawet seta i w ten sposób 19-latka zrekompensowała sobie porażkę w 1. rundzie singla.
Dziś w finale Challengera w Niemczech zagra jeszcze Mateusz Kowalczyk, który ma duże szanse na zwycięstwo. Trzymajmy kciuki.

27.07.14 Finały – wyniki

WTA Baku:

ELINA SVITOLINA – Bojana Jovanovski 6:1 7:6(2)
PANOVA/WATSON – Olaru/Peer 6:2 7:6(3)

ATP Atlanta:

JOHN ISNER – Dudi Sela 6:3 6:4
POSPISIL/SOCK – Johnson/Querrey 6:3 5:7 10:5

ATP Gstaad:

PABLO ANDUJAR – Juan Monaco 6:3 7:5
BEGEMANN/HAASE – Junaid/Mertinak 6:3 6:4

ATP Umag:

PABLO CUEVAS – Tommy Robredo 6:3 6:4
CERMAK/ROSOL – Lajovic/Skugor 6:4 7:6(5)

ATP Challenger Astana:

R.BERANKIS – M.Ilhan 7:5 5:7 6:3

ATP Challenger Lexington:

J.DUCKWORTH – J.Ward 6:3 6:4

ATP Challenger Oberstaufen:

S.BOLELLI – M.Berrer 6:4 7:6(2)
KOOLHOF/MOTTI – Albot/Kowalczyk 7:6(7) 6:3

ATP Challenger Tampere:

D.GOFFIN – J.Nieminen 7:6(3) 6:3

WTA Challenger NanChang:

S.PENG – F.Liu 6:2 3:6 6:3
CHUANG/NAMIGATA – Chan/Xv 7:6(4) 6:3

Kania w finale eliminacji w Stanford!

Paula Kania w finale eliminacji w Stanford

Paula Kania awansowała do finałowej rundy eliminacji do turnieju Bank of the West Classic. Po trwającym niespełna 1h50min pojedynku pokonała niżej notowaną Darię Gavrilovą 3:6 6:3 6:4 i o awans do turnieju głównego zagra z Amerykanką Raquel Kops-Jones, która wyeliminowała rozstawioną z numerem 3 Marjanę Lucic-Baroni 6:2 7:6.